Pora na handel prawami do emisji

Tagi: | | |

Barack Obama już podczas swojej kampanii prezydenckiej sygnalizował, iż jednym z kluczowych zagadnień jego „zielonej rewolucji” w USA będzie sprzedaż praw do emisji cieplarnianych gazów i stworzenie dla tych instrumentów rynku wtórnego. Na jakim etapie jest obecnie ten projekt?

business team in the field
System obrotu zezwoleniami do emitowania szkodliwych przemysłowych gazów jest globalną inicjatywą, której ideą jest nadanie namacalnych wartości realnym kosztom ekonomicznym, jakie ponoszą przedsiębiorstwa. Zatruwanie środowiska nie jest traktowane jako koszt w księgach rachunkowych. Co prawda jest on kosztem w ujęciu społecznym, lecz niewiele obchodziło to głównych winowajców globalnego ocieplenia -wszak ich rachunek zysków i strat nie uwzględnia takiej pozycji. Dlatego uruchomiono programy nadawania i sprzedaży limitów emisji szkodliwych gazów. Najlepszym rozwiązaniem jest przypisanie cen tym zezwoleniom. W ten sposób jednocześnie łatwo można skomponować samodzielny instrument - doskonały do wtórnego obrotu.

W pierwszej fazie przedsiębiorstwa przemysłowe (bo te odpowiadają w zdecydowanej większości za zatruwanie planety) kupują prawa do emisji gazów cieplarnianych. Później mogą nimi handlować wedle uznania, czyli w praktyce zgodnie z rachunkiem ekonomicznym. Takie zabiegi są atrakcyjne dla firm, które redukują emisje szkodliwych gazów niższym kosztem niż kosztują je prawa do emisji. Państwo - bo w dużej mierze rynek opiera się na kalkulacjach władz - może ustalić dowolną cenę, jednak spoczywa na nim największa odpowiedzialność. W momencie, gdy praw do emisji nada się zbyt dużo, cena na rynku wtórnym zmaleje ze względy na nadpodaż i nieadekwatne będą wpływy środków na rzecz troski o klimat. Ponadto wiele firm może uznać, że nie warto redukować stopnia zanieczyszczeń, gdyż opłaca się nabycie mnóstwa praw i dalej zatruwać powietrze. Natomiast, gdy nadane zostanie zbyt mało praw, cena może osiągnąć tak wysoki pułap, iż nieopłacalne może stać się kontynuowanie działalności (na przykład elektrowni nie będzie stać na pokrywanie kosztów praw do emisji, zatem konieczne może być wstrzymanie produkcji prądu). W ten sposób wzrost gospodarczy z łatwością może zostać stłumiony. Już na etapie pierwotnych zakupów (na linii rząd-spółka), handlowi emisjami towarzyszą zatem ogromne dylematy: wzrost gospodarczy czy troska o środowisko. W dużej mierze jednak to transakcje wtórne nadają kształt rynkowi. Obecnie, ze względu na silne spowolnienie światowej gospodarki, maleje aktywność przedsiębiorstw. Dlatego prawo do emisji dwutlenku węgla kosztuje w Europie 15 USD. Od początku roku cena spadła o ok. 27 proc.

Mówiąc o globalnym systemie handlu prawami do emisji, w praktyce ma się na myśli europejski rynek, którego dotyczy zdecydowana większość transakcji. Objęcie prezydentury przez Obamę już w przyszłym roku może przesunąć nieco środek ciężkości w kierunku zachodniego Atlantyku. Nie oznacza to, iż obecnie w Stanach Zjednoczonych nie ma żadnego systemu handlu emisjami. Jest. Jednak skala tej działalności jest symboliczna. Wdrożenie pełnego systemu potrwa latami, niemniej szlak został już wyznaczony poprzez 4-letnią historię europejskiego rynku. Z łatwością można sobie zatem wyobrazić jego przyszłe kształty. Ponownie jednak wszystko rozbić może się o rozmiary. Podaż instrumentów określana będzie na bazie deklaracji Obamy do redukcji emisji gazów cieplarnianych o 14 proc. względem poziomów z 2005 roku przed rokiem 2020, natomiast o 83 proc. przed rokiem 2050. Ponadto jest już sprecyzowana lista gałęzi gospodarki, których dotyczyć będzie rynek., To właśnie ustalenie tego typu szczegółów wpływa na tempo wdrażania projektu. Nie bez znaczenia pozostaje stanowisko opozycyjne. Amerykańska Izba Gospodarcza podkreśla obawy o potencjalne skutki dla gospodarki. Przedstawiciele tej instytucji proponują „bardziej racjonalne” kroki. Obecnie określają system jako nowe podatki niemające nic wspólnego z troską o klimat.

Bez względu na potencjalne trudności towarzyszące implementacji nowego przedsięwzięcia, kierunek polityki troski o klimat został określony. Jest zatem jedynie kwestią czasu ustanowienie nowego prawa w Stanach Zjednoczonych. Szerszy rynek praw do emisji, poprawi płynność i jednocześnie „wiarygodność” cen w ujęciu globalnym. To stwarza sprzyjające warunki także dla inwestorów indywidualnych, którzy już dziś aktywnie mogą uczestniczyć w tym nietypowym rynku.

Autor: InwestycjeAlternatywne.pl
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki (1 głosy)
Ładowanie ... Ładowanie ...

Skomentuj artykuł

Spam Protection by WP-SpamFree

CAPTCHA image