Private Banking dla wytrawnych inwestorów

Powyższe zagadnienie wydaje się bardzo złożone. Co właściwie kryje się za sformułowaniem wytrawny inwestor? Jakie kryteria należałoby przyjąć, by móc określić kto jest, a kto nie jest inwestorem wytrawnym? Czy wytrawny inwestor to zawodowiec-profesjonalista, który inwestowaniem trudni się na co dzień i traktuje je jako źródło dochodów; posiada kilka monitorów w swoim pokoju i uważnie śledzi główne rynki akcji, towarów i walut? Czy może amator, który dopiero „po godzinach” analizuje sytuację na rynkach finansowych?

 

A może to osoba, która każdą decyzję o inwestycji konsultuje z doradcami inwestycyjnymi, przy czym znając dokładnie mechanizm inwestowania, jest w pełni świadoma konsekwencji podejmowanych decyzji. Przyjąć też można, że wytrawny inwestor to, ktoś kto powierza swoje aktywa wyspecjalizowanym w określonej dziedzinie fachowcom i spokojnie zajmuje się swoją działalnością lub też ktoś, kto po trochu ociera się o każdy z opisanych schematów.

Jeśli nawet udałoby się opracować profil optymalny, pojawia się pytanie: ile ktoś taki musiałby mieć pieniędzy, aby móc efektywnie realizować swoje strategie: 100tyś PLN,1mln PLN czy 1mln Euro? Na świecie istnieją pewne kryteria, które musi spełniać inwestor kwalifikowany. Jednym z nich jest wartość aktywów płynnych – zazwyczaj lokująca się na poziomie nie niższym niż 1mln USD rocznie i świadomość, że inwestowanie w fundusze hedgingowe lub fundusze private equity to inwestycja o podwyższonym ryzyku. Nie bez znaczenia jest tutaj założenie, że inwestor doświadczony zdaje sobie sprawę, w który z instrumentów o podwyższonym ryzyku, przy odpowiedniej dywersyfikacji inwestować.

Czy polski wytrawny inwestor potrzebuje tak na prawdę usług bądź narzędzi oferowanych przez instytucje finansowe, które mają rzekomo pomagać w i ułatwiać swobodne poruszanie się po rynku finansowym? Zanim odpowiem na powyższe pytanie, przyjrzyjmy się bliżej doświadczeniom jakie do tej pory hipotetycznie mogli zebrać przez lata polscy inwestorzy.

Zakładam, że duża część inwestorów na naszym rynku zbierała pierwsze szlify w okresie powstawania giełdy i początku cudownych lat 90-tych, czy niedługo później. Ten czas był okresem rozpoznawania specyfiki funkcjonowania rynku. Ludzie zarabiali, tracili i znów zarabiali mniejsze lub większe pieniądze. Większość działała spekulacyjnie, krótkoterminowo. Niektórzy inwestowali i potem czerpali korzyści z długoterminowych inwestycji w akcje. Potem doszły aktywa niepubliczne, głównie papiery dłużne nie sprywatyzowanych przedsiębiorstw, które do dziś stanowią bardzo łakomy kąsek i są niezwykle pożądane przez „wytrawnych inwestorów”. Nadwyżki z inwestycji przechodziły na rynek nieruchomości. Również rynek instrumentów pochodnych nie krył przed nimi tajemnic – prawie każdy zasmakował wtedy szybkich zysków, ale i strat na rynku forex. Pod takim scenariuszem inwestorskiej ewolucji wielu może się śmiało podpisać. Określona grupa wciąż działa samodzielnie i niezależnie. Nieliczni założyli własne firmy i wykorzystując zdobyta wiedzę pracują na własny sukces. Inni, z kolei, angażują się w prowadzenie swojego biznes, powierzając jednocześnie część aktywów firmom profesjonalnie zajmującym się ich zarządzaniem. Biorąc pod uwagę powyższe, można mieć pewne wątpliwości, czy aby na pewno wytrawny inwestor z takim doświadczeniem potrzebuje wsparcia usług private bankingowych – usług z definicji nie tylko dla najbogatszych, ale i najbardziej wymagających inwestorów. Nie sugeruję oczywiście, że instytucje świadczące tego typu usługi nie są w stanie sprostać oczekiwaniom wytrawnych inwestorów. Chodzi raczej o to by przejrzeć się tradycji związanej ze świadczeniem tego typu usług i nazwijmy to pewnym nawykom, które jej towarzyszą.

{mospagebreak}

Usługi private bankingowe na rynku polskim, kreowane są przez międzynarodowe instytucje, które zdobywały doświadczenie i budowały swoja pozycję przez dziesiątki lat, w innym kontekście społeczno-kulturowym i historycznym. Co więcej, funkcjonują one na rynkach, które doświadczyły już kilkanaście cykli bessy i hossy. Private Banking w zachodnim stylu to działania ukierunkowane na zachowanie wartości aktywów (są to często pieniądze dziedziczone, tzw. „old money”) a nie ich dynamiczne pomnażanie. Stąd strategie i usługi oferowane przez zachodni Private Banking nastawione są na tzw. „taktyczną alokację” aktywów, która z reguły budowana jest na co najmniej 10 lat. Jest to horyzont czasu trudny do zaakceptowania przez polskich inwestorów, który zainteresowani są przede wszystkim dynamicznym i efektywnym pomnażaniem ich zasobów kapitałowych. Średnio i długoterminowa stopa zwrotu przy umiarkowanym ryzyku w bankach serwujących usługi private banking to przedział między 8-10%, aby wykrzesać dodatkowe 2-4% punkty procentowe trzeba nastawić się na sporą korektę strategii i zaakceptować wyższe ryzyko. Dla inwestorów bardziej aktywnych można oczywiście sporządzić odpowiednią umowę, która będzie uwzględniała realizację indywidualnych strategii, ale w takich przypadkach potrzebne jest zazwyczaj kilka milionów euro – kwota, która nie jest zbyt chętnie wysyłana poza granice kraju. Oczywiście bank nie będzie się upierać przy usłudze typu „zrobimy to za Ciebie” i klient może liczyć na narzędzia do samodzielnego przeprowadzania transakcji tego typu. Jednak w bankowości prywatnej to niezmiernie rzadkie zjawisko.

Patrząc na dotychczasową strukturę klientów Private Bankingu w większości są to osoby, które nie tyle, że nie chcą zajmować się swoimi pieniędzmi, o ile nie mają po prostu na to czasu i nie posiadają odpowiedniej do tego wiedzy. Wydaje się również, że banki nie szukają zbyt aktywnych i świadomych inwestorów. Modele stosowane przez banki na rynkach szwajcarskich i luksemburskich średnio pasują do polskiej rzeczywistości. Wysokie progi wejścia, brak skłonności Polaków do powierzania jednej instytucji wszystkich swoich oszczędności sprawiają, że nie łatwo jest pozyskać przeciętnego polskiego inwestora.

Dodatkowo należy pamiętać, że Ci którzy „podchodzą” pod usługi private bankingowe to inwestorzy, powiedzmy, niecierpliwi, przyzwyczajeni do szybkiego zarabiania pieniędzy i szybkiego zysku. W związku z powyższym ich oczekiwania są znacznie wyższe a wymagania znacznie większe. Jednak „polskie” instytucje Private Banking bardzo często oferowały to samo, co sprzedawali zwykli pośrednicy finansowi praktycznie na każdym rogu ulicy; były to głównie fundusze inwestycyjne bądź polisy inwestycyjne na życie. Strategia dobra, ale czy na pewno warta zaoferowania wytrawnemu inwestorowi? Do niedawna, tzw. klientom bardziej wymagającym dedykowana była oferta usług asset management o wspólnym mianowniku, którym był polski rynek kapitałowy (nawet do 80%), co aż do jesieni 2007 było bardzo skuteczną taktyką. Zasmucające jest tez, że elementem odróżniającym zaawansowane usługi od innych produktów finansowych, które można było do tej pory nabyć u doradcy pośrednictwa finansowego, był zestaw prestiżowych kart kredytowych i ekskluzywne pomieszczenie, w którym prowadzono rozmowy z private bankingowymi klientami.

Czy tak ograniczony wachlarz usług godny jest uwagi wytrawnego inwestora? Przecież jednostki uczestnictwa, jeśli w ogóle będzie chciał je kupić, może nabyć samodzielnie, a tym samym bezpłatnie, na bankowych platformach; polisa inwestycyjna nie jest mu potrzebna, gdyż ogranicza swobodę podejmowania decyzji inwestycyjnych - co więcej, za wcześniejszą rezygnację z polisy musiałby zapłacić 6-7% opłat; a karty kredytowe? – no cóż.

Wytrawny inwestor jest doświadczony. Sam zbudował duży kapitał i potrafi trafnie ocenić wartość oferowanego mu produktu. Jeśli ma skorzystać z usług innych podmiotów (Private Banking) i godzić się na wysokie opłaty, musi zostać spełniony bardzo ważny warunek – inwestor musi zarabiać. I to właśnie okazuję się najważniejszym kryterium wyboru usług.

m.kurto@secus.pl

 

Autor: excluzive.pl
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdki
(Jeszcze nie oceniony.)
Ładowanie ... Ładowanie ...
  1. Jarek
    22-06-2010, 09:41

    od kilku lat private banking jest na rynku Polskim i wciąz sie rozwija. Jakiś czas temu zaczęłem korzystac z usług takiej bankowości prywatnej w http://pb.bzwbk.pl/48292 podeszli do moich potrzeb bardzo profesjonalnie, po kilku dłuższych rozmowach z moim osobistym doradcą zacząłem inwestować moje pieniądze w dzieła sztuki i do dzis tego nie żałuje.

Skomentuj artykuł

Spam Protection by WP-SpamFree

CAPTCHA image