Mieszkać i pracować na zamku
Tagi: Ełk | Gniewno | luksus | Moda i styl | pałace | Zakon Krzyżacki | Zamek w Sztumie | zamkiKilka lat temu polskie zamki, pałace i warownie lawinowo przechodziły w prywatne ręce. W jaki sposób je wykorzystano i czy dziś moda na zabytki trwa nadal?

Popularność zabytkowych budowli na początku lat 90. wynikała z ogromnej szybkości rozwoju sektora turystyczno-gastronomicznego. Średniowieczne krzyżackie zamki zaczęły przemieniać się w hotele, restauracje, pensjonaty, czasem w prywatne dacze, w których fosy wykładano kaflami i przeobrażano w baseny. Czasami decydowano się na oryginalniejsze rozwiązania, pozwalające na wzbogacenie regionu w sensie turystycznym. Najczęściej jednak zamki w prywatnych rękach popadały w ruinę. Stało się tak ze średniowieczną giżycką warownią, wybudowaną na malowniczej wyspie leżącej wewnątrz miasta. Kilka lat temu duża część zamku, który od kilku już lat nie należał do urzędu miasta, po prostu się zawaliła. Runęła ściana podtrzymująca unikatowy strop. W mieście zaczęto mówić o wywłaszczeniu, jednak inwestor odbudował ścianę i ogłosił, że wkrótce w giżyckim zabytku klasy zero powstanie… luksusowe spa dla najbardziej wymagających klientów. Inną głośną sprawą związaną z przechodzeniem zabytków w prywatne ręce było zamieszanie związane z zespołem pałacowym w Sztynorcie, który w 1995 roku został zakupiony przez niemieckiego biznesmena. Kiedy nowy właściciel postanowił rozpocząć budowę kompleksu hotelowego, okazało się, że na terenie zabytku mieszka ok. 40 komunalnych lokatorów, dla których miasto było zmuszone znaleźć lokale zastępcze, przeznaczając na nie większą część dochodu z transakcji. Niemiecki przedsiębiorca planował zamienić sztynorcki zabytek na pięciogwiazdkowy hotel, wyposażony w luksusowy hipodrom oraz pole golfowe. Ale z planów tych nic nie wyszło. Dziś kolejny właściciel nie planuje już tego rodzaju inwestycji, nie ma nawet w planach remontu niszczejącego pałacu.
Zamek kupiony w Gniewie
Urzędy miast wciąż jednak wystawiają zabytkowe nieruchomości na sprzedaż. Ich główną motywacją jest zazwyczaj brak środków na przeprowadzenie remontu. Sporadycznie mamy do czynienia z motywacją pozytywną: zamek w świetnym stanie, a urząd pragnie pozyskać inwestora, by rozwijać miasto turystycznie. Ofert jest kilka, a jedną z najciekawszych stanowi wystawiony na sprzedaż średniowieczny zamek w Gniewie z przełomu XIII i XIV wieku. Zamek ten jest najpotężniejszą twierdzą krzyżacką, która powstała na lewym brzegu Wisły, dlatego fakt wystawienia go na sprzedaż wzbudził kontrowersje w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami. Unikatowość zamku zapewne podwyższy jego cenę, która - mimo że oferta została ogłoszona, a na horyzoncie pojawili się pierwsi potencjalni kupcy - jeszcze ustalona nie jest. - Przygotowanie wyceny zajmuje w takich przypadkach nawet pół roku, bo na wypadkową kwotę składa się wiele czynników - mówi Andrzej Lubacz, historyk sztuki, znawca zabytków wybudowanych na ziemiach polskich przez Zakon Krzyżacki - wyceną zajmą się specjaliści. Dlatego ciężko dziś podać choćby szacunkową kwotę. Do pomocy przy wycenie nieruchomości zaproszono kilku ekspertów, którzy na co dzień zajmują się konserwacją zabytków. Kiedy cena zostanie ustalona, urząd miasta ogłosi przetarg. Znawcy szacują, że minimalna kwota, którą trzeba będzie zapłacić za zabytek, wyniesie ok. 24 milionów zł, jednak potencjalny nabywca będzie musiał dysponować jeszcze 40 milionami na wymagane remonty.
Zabytek klasy zero
Zamek w Gniewie powstał na planie kwadratu o bokach 50-metrowych. Przez długi czas znajdowało się w nim więzienie o zaostrzonym rygorze. W 1921 roku na zamku wybuchł pożar, który zniszczył trzy z czterech skrzydeł obiektu. Na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku rozpoczęto jego odbudowę. Zakończyła się ona w latach 90. - Mam nadzieję, że za mek w Gniewie trafi w dobre ręce, przeszedł już dużo, przydałaby mu się zasłużona emerytura i miejsce w zasłużonym panteonie zabytków - mówi Lubacz. Na sprzedaż wystawiony jest także inny wspaniały zabytek pokrzyżacki - zamek w Sztumie. Miasto kojarzone z ponurym więzieniem o zaostrzonym rygorze było także letniskowym kurortem Wielkiego Mistrza KrzyżackiegoDietricha von Spira (poprzednika Ulricha von Jungingena, który poległ w batalii grunwaldzkiej). Budowla nie jest klasycznym, wielkim zamczyskiem, dzięki czemu przyszły inwestor mógłby zaadaptować zabytek na centrum hotelowo-konferencyjne. Zabytek idealnie się do tego nadaje. Dodatkową zaletę stanowi lokalizacja - Sztum leży zaledwie 12 km od Malborka. - Raj turystyczny - mówi osoba z urzędu miasta Sztumu, współodpowiedzialna za zabytek - Można stworzyć przepiękną bazę wypadową na całe Mazury, które są w zasięgu godzinnej jazdy samochodem. Szczegóły transakcji i lista chętnych są objęte tajemnicą, ale z całą pewnością sztumski zamek trafi w dobre ręce - dodaje enigmatycznie.
Zgiełk o Ełk
Władze miasta Ełku podały kwotę miliona zł jako sumę wywoławczą w licytacji stojącego w mieście od ponad sześciu wieków zamku krzyżackiego. Na sprzedaż zdecydowano się z braku środków pozwalających na utrzymywanie zabytku. W kasie miasta nie ma nawet na najpilniejsze remonty, które zatrzymają popadanie zamku w ruinę. - Cena jest niebezpiecznie niska, byłaby szkoda, gdyby zamek został sprzedany tak tanio - mówi Andrzej Lubacz - zainteresowanych kupnem może być niewielu, gdyż budowla krzyżacka w Ełku nie jest perłą w koronie obiektów tego typu… W Polsce stoi 500 zamków i warowni. Ełk to druga liga. Początkowo miasto chciało sprzedać zamek razem z częścią półwyspu, na którym jest on zbudowany. Tym razem obiektem licytacji ma być jednak sam zamek. Mimo że pokrzyżacki zabytek nie stanowi ścisłej czołówki polskich zamków, ma niezwykle ciekawą historię. Wzniósł go Ulrich von Jungingen, używając do budowy drewnianych bali. Zamek szybko jednak spalił Władysław Jagiełło w czasie wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim. W 1406 roku Jungingen odbudował twierdzę w Ełku, a cztery lata później znowu zrównano ją z ziemią. - I tak było jeszcze kilkukrotnie, włączając okres II wojny światowej oraz kapitalizm III RP, który do tej pory obchodził się z zamkiem okrutnie. Liczymy, że wkrótce los budowli się odmieni - mówi Andrzej Lubacz.
Autor: Janusz Rogowiecki

(4 głosy)
"Mama na czasie pije wodę" - woda podstawą zbilansowanej diety mam!
Konsumenci dyktują ceny win
Zdrowie po męsku
Wino bezpieczną przystanią dla inwestorów
Słońce groźne dla oczu
Jasne, zamki są piękne… ja marzę o czymś bardziej kameralnym i możliwym do ogarnięcia. Piękne domy na: http://www.domuspolonorum.org/pl/galeria/komercyjne/
a nawet niektórzy sprzedają:
http://www.kuchary.wa.pl